Dziś piątek. Za chwilę weekend i szczęśliwcy, których praca odbywa się od poniedziałku do piątku mogą cieszyć się wolnym weekendem. A ci, którzy mają własną firmę… no cóż. Niekoniecznie.
Do napisania tego postu zainspirowała mnie pewna grafika z internetu. Z jednej strony jest zabawna, a z drugiej, niestety, pokazuje ziarenko prawdy. Ale takie duże ziarno. Zresztą, zerknijcie, a ja zaraz Wam wytłumaczę, dlaczego musiałam o tym napisać.

Po chwili śmiechu (zwłaszcza, gdy się przeczyta wszystkie napisy), nachodzi myśl “Ja też tak mam”. O dziwo, w dużym mierze właśnie tak częściej pracują kobiety, bo mężczyzna po prostu się wyłącza na zasadzie “nie ma mnie dla nikogo (w domu rzecz jasna)”. Może nie we wszystkich aspektach tak jest ale jednak. Po kolei:

  • START PRACY- Wariant 1- gdy pracujesz u siebie, a do tego jesteś pedantem lub po prostu osobą, która nienawidzi bałaganu i bajzlu dookoła, zanim weźmiesz się do pracy, musisz rano ogarnąć dom. Nawet chociaż tylko podłogi odkurzyć. Wyciągnąć naczynia ze zmywarki… i robi się dość późno. Albo wariant 2- cały dzień biegasz z dziećmi, zakupy itd. i do pracy siadasz późnym wieczorem, gdy dzieci pójdą spać. I kończysz grubo po północy. Znajome?
  • OBIAD- żeby nie marnować czasu, gotujesz jeden obiad na kilka dni, albo, jeśli dzieciaki jedzą w szkole czy przedszkolu, a mąż dzwoni, że w pracy musi dłużej posiedzieć, olewasz obiad i zjadasz coś na szybko. Płatki, jogurcik, zagryzasz bananem, kawa i zasuwasz dalej do pracy. 
  • HIGIENA- kto z nas nigdy nie odpuścił mycia i układania włosów, gdy wiedział, że dziś nie musi wychodzić z domu, nie ma spotkań, a musi nadgonić robotę?
  • TA SAMA KOSZULKA ALBO UNIFORM DO PRACY- dwa dni w tej samej bluzie to chyba nie grzech. A nawet jeśli zawsze zakładamy to samo (no przecież pierzemy), to kogo to obchodzi, że zazwyczaj w pracy nosimy te same ciuchy? U mnie wielkim problemem są kłaczki, które fruwają po całej pracowni, gdy tylko kroję minky. Jedyne spodnie, z których łatwo je strzepnąć, to dres do fitnesu. Jest ze śliskiej tkaniny, więc kłaczki się nie przyklejają. Jeansy łapią każdy jeden włosek. Dlatego u mnie uniform dresowy-wskazany. Inaczej przenoszę kłaczki na całą powierzchnię domu. 
  • BIURKO DO PRACY I WSPÓŁPRACOWNICY- mam swoje biurko i komputer. Ale… gdy siadam  przy nim w dzień, kiedy dzieci są w domu, od razu przybiegają. “Mama daj porysować w paintcie!”, “Mama pokaż kotki na youtubie” i tak dalej. W końcu odpuszczam, daję im posiedzieć chwilę i pooglądać, a ja z laptopem na kanapie, robię na szybko zamówienia albo wypisuję faktury. A na kanapie zaraz zjawia się kot i chodzi po klawiaturze. Tak naprawdę rzadko jesteśmy sami, bo sam fakt bycia w domu, często domownicy odbierają jako sygnał “Jestem do dyspozycji”.
  • WYALIENOWANIE- na szczęście nie zapomniałam, jak się z ludźmi rozmawia. Nie zmienia to faktu, że czasem mam wrażenie, że więcej do nich piszę lub rozmawiam przez telefon, niż na żywo. Zwłaszcza, jeśli się nie ma współpracownika. To jest chyba największy minus pracy w domu, gdy praca cześciej wymaga wielogodzinnego siedzenia przy biurku, niż spotkań z ludźmi. 

Jednakże, żeby nie było, że praca w domu ma więcej minusów, kilka plusów tego stanu rzeczy.

  • WYZNACZASZ SWOJE GODZINY PRACY– pracujesz wtedy kiedy chcesz. Albo w niesprzyjających okolicznościach (gdy masz w domu chore dziecko), pracujesz wtedy, kiedy możesz, ale mimo wszystko coś robisz. Czasem są to także weekendy, ale możesz w zamian za to zrobić sobie dzień wolny w tygodniu. Zdarza mi się, że więcej pracuję w weekendy, ale dzięki temu mam czas i na przedstawienia szkolne, urodzinki u kolegów i dodatkowe zajęcia dla dzieci. A gdy jestem zmęczona, po prostu robię sobie dzień wolny. W końcu przecież mogę go odpracować wieczorem albo w weekend.
  • NIE MUSZĘ SIĘ PRZEJMOWAĆ WYGLĄDEM- tak, ja wiem, że część z Was nawet w domu szykuje się do pracy. Ma to swoje uzasadnienie zwłaszcza u freelancerów, którzy przeplatają spotkania z pracą przy komputerze. Dzięki temu, domownicy też wiedzą, że mama jest w pracy. Ja jednak mam ten komfort, że wiele moich dni polega na projektowaniu i szyciu, a wtedy dresowy uniform, wierzcie mi, jest najpraktyczniejszy. I jak łatwo wyskoczyć na pół godzinki przerwy pobiegać.
  • SPĘDZAM DUŻO CZASU W DOMU- mogę sobie podzielić pracę na dom i prowadzenie biznesu. Gdy nie mam czasu na dom, nie sprzątam, albo robię codziennie coś, na co poświęcam np. 15-30 minut. Gdy natomiast uporam się z zamówieniami i zleceniami przed czasem, mam kilka chwil więcej na dom.

A jak to wygląda u Was? Napiszcie koniecznie, co dla Was jest wadą a co zaletą pracy w domu.